DZIEŃ 11 – 1.11 UMARTWIENIE JAKO SPOSÓB NA UWOLNIENIE SIĘ OD DUCHA TEGO ŚWIATA I OSIĄGNIĘCIE MĄDROŚCI BOŻEJ

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
Witaj Gwiazdo Morza… (podręcznik str. 286) lub link.
O Stworzycielu Duchu przyjdź… (podręcznik str. 287) lub link.
W podręczniku strony: 80 – 88 (*podręcznik montfortański -„Rozważania o przygotowaniu do poświęcenia się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję według wskazówek św. Ludwika Marii Grignion de Montfort” – o. Miljenko Suśac).

Umartwienie to nie tylko fizyczny ból, ale przede wszystkim duchowa walka o oderwanie się od ducha tego świata i zbliżenie do Boga. Święty Paweł przypomina nam w Liście do Rzymian: „Jesteśmy więc bracia dłużnikami, ale nie ciała, bo jeśli żyć będziecie według ciała, czeka was śmierć. Jeśli natomiast przez Ducha uśmiercać będziecie uczynki ciała, będziecie żyli” (Rz 8,12-13). To mocne słowa, które mogą wywołać sprzeciw, szczególnie w dzisiejszym świecie, w którym dominują wygoda, przyjemność i konsumpcjonizm. Przecież jesteśmy dziećmi Bożymi, mamy radować się w Panu, a tu nagle słyszymy o ofierze, o ciągłym umartwianiu. Jak to pogodzić?

Święty Ludwik de Montfort, Święty Franciszek z Asyżu, Święty Jan od Krzyża – oni wszyscy żyli umartwieniem, które doprowadziło ich do świętości. Ale czy to oznacza, że musimy oddać wszystko, co mamy? Czy musimy zadawać sobie ból fizyczny? Nie. Każde umartwienie musi mieć swój sens i miejsce. Mądrość wymaga, by kierować się rozwagą, a nie bezmyślnym naśladowaniem. Bo jeśli oddasz cały swój majątek, a masz rodzinę na utrzymaniu, to jaki to ma sens? Jeśli zadajesz sobie ból fizyczny, a jesteś odpowiedzialny za chorą matkę, która potrzebuje Twojej opieki, to jaką ofiarę składasz? Poważne umartwienia wymagają roztropności!

Są różne formy umartwienia: duchowe, intelektualne, fizyczne. Ale najważniejsze jest oderwanie się od dóbr tego świata. Święty Ludwik de Montfort mówi, że „aby mieć Mądrość, trzeba albo rzeczywiście porzucić dobra tego świata, albo przynajmniej oderwać serce od nich, nie zabiegając o nie, nie skarżąc się, gdy je tracimy”. Przypomnij sobie swoją reakcję, gdy zgubiłeś telefon, pieniądze, coś drogiego. Czy naprawdę to było Twoje? Jeśli jesteś niewolnikiem Maryi to wszystko, co masz, nie jest Twoje, ale Maryi i Jezusa. Dostałeś to, bo Bóg na to pozwolił. Jakim prawem więc skarżysz się, gdy musisz to oddać?

A czy nie umartwiasz się regularnie wychowując dzieci? Ile razy zrezygnowałeś z ostatniego kawałka ciasta, by zostawić go dziecku? Ile razy, zmęczony po całym dniu, siadałeś, by wysłuchać opowieści o szkole, zamiast odpocząć? Robimy to z miłości, z pełną gotowością. Zatem, dlaczego tak trudno jest umartwiać się z miłości do Boga? Przecież dla naszych dzieci poświęcamy się chętnie…

Z powodu grzechu pierworodnego człowiek utracił panowanie nad sobą, a w jego duszy zaburzyła się harmonia. Potrzebujemy oderwać się od wszystkiego, co pociąga nas ku złu, co zagraża naszej duchowej równowadze. Nie bierzmy wzoru z tego świata. Oddanie się w niewolę Jezusa to wieczna szkoła świętości. To cel, do którego zmierzamy – dążenie do świętości, do zjednoczenia z Chrystusem.

W czasie Wielkiego Postu większą uwagę zwracamy na to, by umartwiać swoje ego, swoje „ja”. Często słyszymy „Pokochaj siebie takim, jakim jesteś, z wszystkimi swoimi słabościami i wadami”. Owszem, pokochaj siebie, bo aby pokochać drugiego człowieka, powinieneś kochać siebie, ale to nie oznacza tolerancji dla wszystkich słabości w moim życiu, dążę do doskonałości poprzez walkę z nimi! I to jest walka codzienna, nie jednorazowy akt.

Kluczem do umartwienia jest pokora. Bez pokory nasze umartwienie będzie tylko formalnością, bez autentyczności i bez radości. Bez pokory umartwienie nie będzie podobać się Bogu. Ważnym momentem są przygotowania do zawierzenia. Jak do tego podchodzisz? Czy znajdujesz czas na modlitwę, czytanie i refleksję nad swoją duchową drogą, czy tylko „odklepujesz” modlitwy, by zrealizować „zadanie”? Możesz to zrobić z miłości do Jezusa i Maryi, pozwalając, by ten czas przyniósł Ci owoce – dojrzalsze, głębsze, bardziej autentyczne. Czas na umartwienie zaczyna się od małych rzeczy: odmówić sobie czegoś smacznego do zjedzenia, ustąpić miejsca w autobusie, zrezygnować z drzemki. To wszystko są małe wyrzeczenia, które prowadzą do większych ofiar.

Czy umiesz przyjąć cierpienie z radością i wdzięcznością? Jak traktujesz ból i trudności w swoim życiu? Czy potrafisz znaleźć w nich siłę, by nie skarżyć się, ale ofiarować je za innych, w imię Bożej chwały? Maryja nauczy Cię, jak te trudności prowadzą do Jej Syna. To w tych chwilach, pełnych cierpienia, będziesz mógł doświadczyć prawdziwej radości.

Boża łaska jest różna dla każdego. Bóg udziela jej każdemu według swojej miary, ale każdemu dostatecznie. Dusza, która jest wierna wielkiej łasce, dokonuje wielkich dzieł, a dusza wierna mniejszej łasce, dokonuje dzieł mniejszych.

Życie w świecie, ale nie z tego świata, to prawdziwe umartwienie: modlitwa, pokora, ofiara, przyjmowanie przeciwności w pracy i w relacjach z innymi, życie Ewangelią. „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje” – modlitwa i pokora prowadzą nas do nieba. Maryja, nasza Matka, nauczy nas, jak umartwiać się z miłości do Boga.

++++++++

A Ty?
1. Jakie owoce widzisz w swoim umartwieniu? Może zauważyłeś umartwienia u innych, które Cię zainspirowały do większego poświęcenia?
2. Czy od momentu zawierzenia zauważasz wzrost duchowy? a jeśli dopiero dazysz do zawierzenia to czy w tym dziesiątym dniu dostrzegleś już jakiś postęp?

Litania do Ducha Św. – link do modlitwy (podręcznik str. 288).

/AB/ grafika JK/

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *