DZIEŃ 15 – 2.3. POZNAWANIE SIEBIE WE WŁASNYM ZACHOWANIU

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
Witaj Gwiazdo Morza… (podręcznik str. 286) lub link.
O Stworzycielu Duchu przyjdź… (podręcznik str. 287) lub link.
W podręczniku strony: 116 – 121. /(*podręcznik montfortański -„Rozważania o przygotowaniu do poświęcenia się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję według wskazówek św. Ludwika Marii Grignion de Montfort” – o. Miljenko Suśac)./
Nasze odczucia, zachowania, reakcje dużo mówią o nas samych, mogą być cenną lekcją w naszym wzrastaniu duchowym, stąd warto się im przyglądać i je analizować.
Osobowości nie zmienisz, flegmatyk nie stanie się cholerykiem, ale charakter można kształtować. Początkiem jednak tego procesu wydaje się być porzucenie asekuracji. I właśnie bardzo w tym pomocne jest Niewolnictwo Maryjne. Niewolnik nie decyduje o sobie, poddaje się woli swojej Pani, a finalnie oczywiście woli Boga… Bo wola Maryi jest w pełni zjednoczona z wolą Bożą. Jeśli świadomie tę wolę realizuję, tj. pytam Maryję, które wybory są słuszne, solidnie uczę się rozpoznawać Jej głos, Jej natchnienia, a potem wprowadzać w życie Jej wolę, to nie będę się obawiać zmian, nowości, odpowiedzialności… Bo wiem, że jeśli Ona mnie do tego powołała to będzie mnie wspierać i prowadzić. Jeśli jednak wychwycę, że nie tędy droga, to też bez żalu i złości zawrócę… bo to nie moja „działka”, to Jej pole, jeśli słucham i robię, o co mnie prosi, to nie zajmuję się już owocami, mogę ich nigdy nie zobaczyć.
Czytaliśmy niedawno, że złość jest skutkiem braku pokory… jeśli więc jesteś zły, że coś nie poszło po twojej myśli tzn. że sam sobą chciałeś kierować, a nie oddajesz steru Maryi. Jeśli jesteś niecierpliwy, że już teraz nie masz czegoś, to czy możesz powiedzieć, że ufasz swojej Pani, że Ona najlepiej wie, kiedy? Jeśli jesteś zazdrosny, to czy to nie oznacza, że nie oddałeś wszystkiego? Że coś lub kogoś chcesz mieć na wyłączność? Ileż pięknych związków zniszczyła zazdrość! A jeśli jesteś bojaźliwy (ale nie bojaźnią Bożą – to akurat jest piękne), to czy na pewno to takie twoje geny czy po prostu nie chciało ci się pokonywać siebie, biorąc na swoje barki różne drobne odpowiedzialności, które pomogą oswoić ze strachem, dać pewność siebie. Rozmyta na kilka osób odpowiedzialność to żadna odpowiedzialność. I niczego nie uczy.
Jak można kształtować swój charakter? Może skorzystasz z subiektywnego planu jednego Niewolnika Maryi, który oczywiście może się mylić?:) Mógłby on wyglądać nastepująco:
1. Najpierw trzeba nazwać, co wymaga naprawy – poznać samego siebie. W tym tygodniu o takie poznanie właśnie prosimy.
2. Potem mieć plan działania… jak chcę nad tym pracować? Jakimi narzędziami, środkami…
3. Jak się będziesz z tego rozliczać? Może dodatkowy punkt w codziennym rachunku sumienia? Jeśli się boisz rozliczeń, to może lepiej nie zaczynać… nic z tego nie będzie. Jakaś forma egzekwowania postanowień jest konieczna.
4. Jeśli masz stałego spowiednika, kierownika duchowego, możesz prosić o wsparcie… Jeśli masz pytania, zadawaj je! Kapłanom, przyjaciołom, nam!
5. Nie bierz się za kilka rzeczy naraz – jedno, a porządnie, bo wiadomo, że większość z nas dostrzeże kilka cech, które trzeba ujarzmić. Pragnienie bycia z dnia na dzień doskonałym to chyba jednak pycha, nie uwzględnia aspektu naszej skażonej natury, konieczności wysiłku, który trzeba rozłożyć w czasie.
6. Zaczynaj od sprawy najcięższego kalibru – mój grzech główny, zduszony, osłabi znacząco te pomniejsze i będzie mi łatwiej je zwalczyć… a te pomniejsze będzie trudno wyplenić, gdy ten główny promieniuje jednak na całe moje funkcjonowanie…
7. I najważniejsze: wyraźnie i jednoznacznie niewolnik Maryi, zarówno przy wyborze tematu, nad którym będzie pracował, jak i doborze środków i metod, pyta Maryję, czy to, co wymyślił, Jej się podoba, czy jest dobre, czy nie za trudne na ten czas? A może za lekkie, a należałoby już pójść w poważne niewolnictwo, a nie w „zabawę”? I oddaje Jej to, prosi, by to Ona prowadziła, współpracuje… cały czas rozeznaje, bo może przez wydarzenia, ludzi, sytuacje… Maryja będzie korygować tę drogę… bo może źle rozeznałam na początku?
I nie jest ważne, że ludzie jeszcze nie widzą, że się ćwiczę, że nie widzą owoców… kiedyś zobaczą… Oni długo mogą nie zmieniać zdania o mnie, bo mają być może już utarty wizerunek mojej osoby, albo patrzą przez pryzmat różnych zaszłości. Pan Bóg widzi mój wysiłek i nawet taki maleńki postęp… życie duchowe to ciężka i żmudna praca… codzienna. Nie ma innej drogi. Akcjami typu „rekolekcje w lutym” nie zmienimy swojego życia… będzie pewna euforia 25 marca, ale już w maju może być po staremu… i każdy zawierzony zna to z autopsji…
Maryjo, pokaż mi proszę, od czego muszę zacząć? Pokaż mi te moje wady, słabości, cechy, które nie pozwalają mi zjednoczyć się z Tobą, współpracować z bliźnimi, które zamykają mi drogę wzrostu… pomóż odkryć, od czego mam zacząć.., bo już nie pamiętam, na czym skończyłam po ostatnich rekolekcjach… taka długa zrobiła się przerwa… i powiedz jak się do tego zabrać… daj chęci, wzbudź motywację, dodaj sił…
Jedna ważna rzecz na dziś to by powstał plan… za co się zabieram, gdy ponownie powiem głośno, że wybieram drogę nawrócenia! Pomóż, Maryjo, wystartować z boksów… Nie wiem, co przyniesie przyszłość, przeszłość już do mnie nie należy… dziś – tu i teraz – decyduje o moim zbawieniu.
++++++++
Litania do Ducha Św. – link do modlitwy (podręcznik str. 288).
Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny – link do modlitwy (podręcznik str. 291).
– nie dajeszcz rady czasowo? Uwielbij Ducha Świętego i Maryję własnymi słowami, własnymi tytułami…
/ENF/ /grafika JK/
