POZNAJ SAMEGO SIEBIE – WPROWADZENIE DO DRUGIEJ CZĘŚCI REKOLEKCJI ZAWIERZENIA

W naszym podręczniku rekolekcyjnym czytaliśmy: ”Wybrana duszo, to jest tajemnica, którą odsłonił mi Najwyższy Bóg /…/Powierzam ją tobie przez Ducha Świętego pod następującymi warunkami:

1. Że powierzysz ją z kolei tym, którzy /…/na to zasługują
2. Że posłużysz się ta tajemnicą po to, by stać się święta i boska /…/
3. Że będziesz dziękować Bogu przez wszystkie dni życia za tę wielką łaskę”

Dziś pytamy szczególnie odnawiających akt zawierzenia: Co zrobiłeś ze swoim zawierzeniem Niewolniku Maryi? Żyjesz doskonałym nabożeństwem do NMP, czy może swój akt zawierzenia schowałeś do szuflady, jako polisę ubezpieczeniową, i przypomnisz sobie o nim, gdy będziesz w tarapatach? Wtedy rozlegnie się wołanie: Matko Boża ratuj! Jestem przecież Twój!

Tymi warunkami zaczyna się też inne wielkie dzieło św. Ludwika: „Tajemnica Maryi”, Traktat jest jego rozszerzeniem. Ważne jednak co tam jest dalej:
„…tajemnica ta staje się wielka o tyle, o ile dusza czyni z niej użytek. Strzeż się więc, byś nie pozostawała bezczynna z założonymi rękami, bo wtedy moja tajemnica będzie dla ciebie trucizną i przyczyni się do twojego potępienia.”

Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie. Został ci powierzony skarb i będziesz z niego rozliczony. Nie lekceważ tego… dopóki nie odwołasz tego aktu zawierzenia wyraźnie, on pozostaje w Twoim życiu. Masz za sobą 4, 5, 6… etapów rekolekcji… i dalej tylko bierzesz? To jak ta Tajemnica, Tobie powierzona, ma ogarnąć świat? Niewolniku Maryi, czy traktujesz poważnie swoje zawierzenie? Czy wzrastasz ku zjednoczeniu z Maryją? Czy w ogóle ćwiczysz się w życiu z Nią, przez Nią, dla Niej… w Niej…? Kandydaci do zawierzenia będę sie dopiero tego uczyć, ale jest wielu z nami, którzy od lat odnawiają ten akt. To są konkretne codzienne ćwiczenia, nie da się ich obejść, no chyba, że ktoś doświadczy łaski wiedzy wlanej, ale to się rzadko zdarza:). Normalnie to żmudna i wytrwała praca każdego dnia. Jeśli nie robisz tego, to zostań z nami po rekolekcjach, wraz z nowymi zawierzonymi będziemy się tego uczyć. Podzielimy się naszym doświadczeniem, wspierając się wzajemnie.

Za nami pierwsza część rekolekcji – wyzbycie się ducha tego świata. Zobaczyłeś w czym on się przejawia w twoim życiu? Zapewne ci się to do końca nie udało, ale przynajmniej dostrzegłeś, że jest taka przestrzeń, niedostrzegalna pozornie, taki obszar życia, który oddala cię od Boga, który spycha cię z twojej drogi ku Niebu. Potraktuj te 12 dni jako warsztaty, podstawy, które pozwolą ci dostrzegać przejawy działania ducha tego świata w twoim życiu. Zapali ci się „czerwona lamka”, gdy ta ingerencja w twoje życie stanie się nachalna, a z czasem zaczniesz go rozpoznawać nawet w drobiazgach. I choć św. Ludwik nie nakazuje tych 12 dni powtarzać co roku, to uważamy, że w dzisiejszych czasach jest to niezbędna, a wręcz główna część rekolekcji zawierzenia. My – Królowa Serc – realizujemy całe 33 dni każdego roku.

Od jutra wchodzimy w now etap – siedem dni poznania samego siebie. Trudny etap, ale jednocześnie najbardziej owocny. Ofiaruj w tym tygodniu wszystkie swoje modlitwy i akty pobożności z prośbą o to, by Duch Święty pokazał ci to wszystko, co w tobie wymaga pracy, co się nie może podobać… i byś do tego potrafił się przyznać i żałować. To mój ulubiony tydzień. Dla niego jednego warto robić te rekolekcje:) Bez tej wiedzy nie osiągniesz żadnego wzrostu duchowego, bo żeby coś naprawić, musisz uznać, że coś źle działa! Że jest popsute.

Do końca poznasz siebie po tamtej stronie, tu tylko na tyle, ile jesteś w stanie znieść😊 Pamiętaj jedocześnie: Bóg zawsze pokazuje nam prawdę o nas z miłością – ona nie dołuje, nie wprowadza w depresję. Jeśli prawda o tobie cię niszczy, zniechęca do życia i modlitwy, odbiera poczucie Bożej miłości – to nie pochodzi od Ducha Świętego…

Na wstępie tych rekolekcji mówiliśmy o niewłaściwym obrazie Boga, który przecież jest miłością, a tak często o tym zapominamy, nakłada się nam obraz ojca biologicznego, który być może daleki był od doskonałości… Tak samo naszej niedojrzałości często towarzyszy wypaczony obraz samego siebie. Często albo nie akceptujemy siebie, albo przeceniamy swoje możliwości. Zniekształcony obraz siebie może wynikać z kilku powodów:

1. Działanie jako miara wartości

Docenianie mojej aktywności może skutkować pychą i arogancja, niedocenianie z z kolei – brakiem wiary w siebie, nieakceptacją.

2. Perfekcjonizm

Czasem stawiamy sobie zbyt wielkie wyzwania przy przekonaniu o konieczności sukcesu. Oczekiwania nasze i innych często zawodzą. Wtedy przychodzi rozdrażnienie i rozczarowanie.

3. Porównywanie się z innymi

Nic bardziej nie zniekształca obrazu siebie. I z reguły uważamy siebie za poszkodowanych, to nie pomaga zauważyć własnych talentów i darów.

4. Błędnie pojmowana duchowość

Zdrowe życie duchowe musi być pozytywne i budowane na pokorze i miłości, a nie na niezadowoleniu i strachu.

Ale są też zranienia z powodu niesprawiedliwości – one też są przeszkodą w poznawaniu siebie, np. brak przebaczenia.
Jeśli nie obumrzemy dla siebie, jeśli wszystkie nasze praktyki do tej życiodajnej śmierci nas nie doprowadzą, to będą bezużyteczne /81/. Zdaniem Ludwika musimy wyzwolić się z naszego „ja”, a żadne inne nabożeństwo, jak właśnie to doskonałe św. Ludwika, nie zaprowadzi nas tak szybko do obumarcia dla siebie samych. Stając się niewolnikami Maryi obumieramy dla nas samych – zaczynają się liczyć Jej wola i Jej plany, a nie moje! W każdej dziedzinie życia.

Utonąć jest dziś bardzo łatwo. Z perspektywy czasu pewnie wielu z nas widzi, że żadne studia, kursy, szkolenia, wiek czy doświadczenie nie uchroniły przed wieloma podtopieniami, na szczęście nie utonęliśmy… Ja dziś wiem, że Jej to zawdzięczam, bo ONA pilnowała mnie całe życie. Cała moja wiedza na nic się zdała, gdy przyszła próba w życiu duchowym. W naszych tekstach rekolekcyjnych czytamy, że dopiero, gdy przyjdą pokusy, widzimy na co nas stać i do czego jesteśmy zdolni.

Być może widzę już kim jestem, a być może zobaczę więcej w tym tygodniu, ale co ciekawe, nie mam w sobie braku poczucia wartości: Jesteśmy ludem nabytym cenną krwią – jak mówią słowa pieśni „Dziś Kościele żyjącego Boga wstań”. Skoro Bóg przelał za mnie krew to mimo mojej naturalnej marności jestem kimś ważnym! Jestem Córką Króla! Często ten tydzień jest powodem do wątpliwości, bo jak to: całe życie mi mówiono, że jestem cudownym stworzeniem Bożym, a teraz mam się poniżać i porównywać do kozłów… ? Z drugiej strony nie przeszkadza nam, gdy słyszymy: Pamiętaj, że prochem jesteś i w proch się obrócisz… a w Środę Popielcową to słyszysz!

Ja już się nauczyłam, choć bardzo długo to trwało, że jeśli zdarza mi się powiedzieć coś mądrego, to dzięki Duchowi Świętemu, jeśli uda mi się w sobie przezwyciężyć coś, co jest z ducha tego świata, to Jego siłą i mocą, nie moją. I o tym jest ten tydzień według mnie. Wszystko możemy, ale „nie siłą nie mocą naszą, lecz łaską Ducha Świętego”.

Z jednej strony jestem więc taką marną istotą, i mam tego świadomość, z drugiej jednak warta jestem Boskiej krwi! … bo czy dobra matka kocha tylko to utalentowane i grzeczne dziecko, a chorego czy grzeszącego nie kocha? I Bóg też nie przestaje Cię kochać, nawet jak odkrywasz w sobie pokłady marności i grzechu… zostawi 99 owiec i pójdzie ratować ciebie. Ale miej świadomość kim jesteś sam… Twoja wartość nie w twoim majątku, stanowisku, umiejętnościach… o tym były ostatnie 12 dni. Jutro możesz złamać rękę i przestać grać na pianinie, posypie się twoja kariera. Twoja wartość jest w tym, że jesteś dzieckiem kochającego Boga.

W tym tygodniu masz zobaczyć, że… cóż masz, czego być nie otrzymał… Proś więc „Spraw Panie, bym przejrzał”, pokaż mi to wszystko, co Ci się we mnie nie podoba, bym mógł zacząć wyzbywać się tego! Bóg może ci to pokazywać na różne sposoby, być może na modlitwie, ale być może pokaże ci twoje lenistwo, bo zlekceważysz czyjąś prośbę o pomoc, być może pozwoli ci wywołać konflikt o coś, by pokazać ci, że to coś jest w Twoim życiu ważniejsze od relacji, którą niszczysz… Pan Bóg zna wiele sposobów…

Poznanie siebie rodzi żal za grzechy. Wzbudzaj akt żalu, rozważaj swoją nicość, ale pokutuj z Maryją i z Duchem Świętym u boku, On nie poniża, On pokazuje i pociesza. A jeśli zobaczysz w sobie jakieś zło już tak zastygłe, że żaden spychacz go nie zburzy, to i tak zawalcz o siebie! – nie tylko mów Bogu że masz wielkie wady, ale powiedz swoim wadom, że masz wielkiego Boga, a w tym układzie to wiadomo, kto wygra… 😊

++++++++++

Ludzka natura skażona jest grzechem, ale Bóg ma gotowca. Przeczytajmy z uwagą akapity 219 – 221 Traktatu – rzeźbiarz ciężko pracuje, ale żeby wykonać posąg , żeby wyciosać go, to potrzeba niezliczonych godzin pracy, ale żeby go odlać w gotowej formie to nie trzeba zbytnio wysiłku, św. Augustyn nazywa Maryję taką właśnie formą Bożą. Kogo wrzucono do tej formy od razu zostaje ukształtowany w Jezusa Chrystusa. Maryja jest formą, w której został ukształtowany Jezus więc zamiast ufać własnej zręczności, rzeźbiąc latami wszystko po kawałku, zaufaj doskonałości formy – rzuć się w nią i zatop, by móc się stać wiernym odbiciem Jezusa. To tajemnica łaski ! „Ale pamiętaj, że do formy wlewa się tylko to, co jest stopione i płynne!!!!!! To znaczy, że trzeba zniszczyć, stopić w sobie starego Adama… Tylko stopione można przelać do formy. To ma prawo boleć i niech boli! Poczujesz przynajmniej, że robisz rekolekcje!

I życzę ci tego stapiania w tym tygodniu, daj się stopić, by potem Bóg mógł Cię odlać w formie jaką jest Maryja, byś mógł wejść do jej łona, po to by z niej narodzić się na nowo.

Ona jest Matką Głowy Kościoła, ale i wszystkich jej członków – i ty jesteś jednym z tych członków. Ona zrodzi Cię do prawdziwego życia, zrodzi cię do życia Kościoła, w którym nie ma członków niepotrzebnych, choć nie wszyscy mamy tyle samo talentów. Ku pociesze w tym tygodniu szukaj bardziej Boga niż ludzi, możesz zacząć od jutra. Daj się stopić.

Prawda cię wyzwoli!
Która tabletkę wybierasz? Czerwoną na przebudzenie i poznanie rzeczywistości? Czy niebieską – iluzję błogiej nieświadomości o tym kim jesteś i czy na pewno zmierzasz do celu?
Chcesz poznać prawdę, nawet jeśli jest trudna, czy chcesz dalej tkwić w ułudzie o swojej doskonałości?

/ENF/
fot. teCytaty.pl

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *