CZĘŚĆ 11
CZY WIESZ, ŻE… z życia św. Ludwika cz.11
„3 listopada 1693 r. Ludwik przybył do Paryża i znalazł zakwaterowanie w stajni. Musiał doprowadzić się do porządku zanim pokazał się przed panią de Montigny, choć jego wyprane ubranie nadal było łachmanami… Tu czekała go niemiła niespodzianka. Jego dobrodziejka nie uzbierała niezbędnej kwoty, by mógł uczyć się w seminarium św. Sulpicjusza… nie było innej możliwości – podjął naukę w Seminarium dla ubogich kleryków, które ufundował o. Klaudiusz Bottu de la Barmondiere, kapłan słynący z pielęgnowania pokuty i ubóstwa.
W seminarium bardzo propagowano nabożeństwo do św. Józefa. Ludwik przyjął je całym sercem i choć nie jest to zbyt znany elementy jego duchowości to warto pamiętać, że pielęgnował to nabożeństwo przez całe życie. Napisał nawet pieśń pochwalną na cześć św. Józefa. „Jeśli trzy słowa Maryi mogły swoją mocą pobłogosławić Chrzciciela wraz z Jego matką Elżbietą, czegóż nie wywołały w Tobie te święte i słodkie rozmowy w Twoim domu! Słowa Jezusa Cię zachwycały. /…/ im bardziej się poniżałeś, tym bardziej Bóg Cię wywyższał w swojej chwale./…/ Nigdy nie modlimy się do Ciebie nadaremnie./…/ Twoim Synem jest Bóg sławny, Twoja Oblubienicą Królową Nieba” ( pieśń 122)
Jeśli do tej czci dla św. Józefa dodamy, że założyciel seminarium zapisał w regułach: „Uczniowie będą z najwyższym oddaniem czcić Najświętszą Pannę jako Panią i Królową Seminarium”… to nie mamy wątpliwości, że Ludwik i rektor szybko nawiązali pełne duchowe zrozumienie.
Ludwika zachwyciło proste i ubogie życie w tej wspólnocie. To był najprawdopodobniej jeden z najradośniejszych i najspokojniejszych okresów życia świętego.
/ENF, na podstawie o. Miljenko Susac, „Życie św. Ludwika Marii de Montfort/
Fot. z Domu Rekolekcyjnego Sióstr Karmelitanek od Dzieciątka Jezus w Czernej

