CZĘŚĆ 10
CZY WIESZ , ŻE… z życia św. Ludwika cz.10
Pani de Montigny wróciła do Paryża zabierając ze sobą 13-letnią Gwidonę i marzenia Ludwika. Mijały miesiące, a zaproszenie nie przychodziło. Ludwik miał świadomość, że nie może obciążać ekonomicznie rodziny. Dodatkowe 260 lirów rocznie za studia w paryskim seminarium św. Sulpicjusza dla ojca było nie do udźwignięcia. Zapisał się więc na bezpłatne studia teologiczne w Rennes, gdy nagle został zawezwany do Paryża. Ojciec chciał nawet wypożyczyć konia na drogę, ale Ludwik odmówił. Matka uszyła nowe ubranie… Przez całe następne 13 lat rodzice nie widzieli się z Ludwikiem. Mieli nadzieję, że zdolny syn zrobi karierę, w końcu duchowieństwo było wówczas drugim stanem w społeczeństwie. Ten jednakże już po przekroczeniu mostu w Cesson, co było punktem zwrotnym w jego życiu, oddał pierwszemu napotkanemu biedakowi pieniądze i zapasową bieliznę. Z kolejnym biedakiem zamienił się na ubranie. Złożył ślub ubóstwa i zawierzenia Bożej Opatrzność, w którym wytrwał do końca życia. Blain pisał: „W tym momencie Ludwik całkowicie oddał się w ręce Bożej Opatrzności, z tak wielkim zaufaniem i spokojem, jak by tylko Ona sama nad nim czuwała. Nawet torba pełna złota czekająca na niego w Paryżu, nie dałaby mu tyle pewności.”
/ENF, na podstawie: o. Miljenko Susac „Życie św. Ludwika Marii de Montfort”/
Św. Ludwiku, ucz nas takiego zaufania, byśmy potrafili wszystko zawierzyć Bożej Opatrzności!
Fot. france-vojage.com

