DZIEŃ 6 – 1.6 FAŁSZYWA MĄDROŚĆ TEGO ŚWIATA SKAŻONA PRZEZ GRZECH

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
Witaj Gwiazdo Morza… (podręcznik str. 286) lub link.
O Stworzycielu Duchu przyjdź… (podręcznik str. 287) lub link.
W podręczniku strony: 51 – 56 /(*podręcznik montfortański -„Rozważania o przygotowaniu do poświęcenia się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję według wskazówek św. Ludwika Marii Grignion de Montfort” – o. Miljenko Suśac)./

/

Być może jesteś na etapie, w którym wydaje Ci się, że podążając za Jezusem i Maryją, uczestnicząc w Eucharystii, nabożeństwach, regularnie korzystając z sakramentu spowiedzi, nic już Cię nie zaskoczy. Pragniesz zjednoczenia z Chrystusem i robisz wszystko, by osiągnąć świętość.

Jeśli zawierzasz się Jezusowi przez Maryję po raz pierwszy, może towarzyszyć Ci lęk o to, czy podołasz? Jeśli odnawiasz zawierzenie, wiesz, że pewne rzeczy wciąż wymagają pracy. Niezależnie od miejsca na tej drodze, jedno jest pewne: ufasz Trójcy Przenajświętszej i Maryi, Matce Boga. To odróżnia Cię od wielu ludzi, których spotykasz każdego dnia. Jaka myśl rodzi się w Tobie, gdy z nimi rozmawiasz? „Ja wiem lepiej” czy „Chciałbym, byś poznał Boga i Jego miłość”?

Duch tego świata działa subtelnie. Nie zmusza, ale powoli deformuje Twoje spojrzenie – na siebie i na rzeczywistość. Pycha, chciwość, fałszywa skromność wkradają się niezauważenie, czyniąc większe szkody niż to, co już wcześniej odrzuciłeś. Świat promuje bezrefleksyjne dążenie do sukcesu, odrzucenie „przestarzałych” praktyk religijnych i kult luksusu. Jako niewolnik Maryi rozeznajesz te pokusy i może nawet się od nich odciąłeś. Ale czy myślisz, że szatan się poddał? On szuka nowej drogi. Nie uderza tam, gdzie jesteś czujny – ale tam, gdzie się tego nie spodziewasz.

Jak funkcjonujesz w świecie? Jak patrzysz na innych? Czy ewangelizujesz, nie szukając przy tym uznania? Czy Twoje działania mają podobać się Bogu – czy ludziom? Podwyżka w pracy? Świetnie, ale co jest dla Ciebie ważniejsze – uznanie u ludzi czy świadomość, że Twoja praca podoba się Bogu? A jeśli kapłan w sakramencie spowiedzi powie Ci coś, z czym się nie zgadzasz – czy od razu bronisz swojego zdania, bo „przecież wiesz lepiej”, czy z pokorą powierzysz tę rozmowę Maryi, prosząc, by pokazała ci prawdę?

Każdy zna ten moment, gdy na autostradzie wciska gaz, aż nagle orientuje się, jaką ma prędkość – i instynktownie zwalnia. Tak samo bywa w życiu duchowym. Biegniemy, spieszymy się, pędzimy do Chrystusa – nie widząc, że możemy zderzyć się z murem. Masz wrażenie, że znasz kierunek i wiesz, jak przełączać biegi, by dotrzeć do celu. Ale czy naprawdę znasz drogę? Chyba nie zawsze.

Zły duch nie mówi: „Zostaw Boga”, ale raczej: „Jesteś już uformowany, nie musisz niczego powtarzać! Robić w kółko tych samych rekolekcji!”. Może podsuwa myśl, że trzeba się dostosować do „obecnych czasów” i wzbudza wątpliwość: „czy naprawdę trzeba zachowywać post eucharystyczny?”, i „czy ma jakiekolwiek znaczenie, w jaki sposób przyjmę Komunię Świętą?”. Świat mówi, że można łączyć Ewangelię z otwartością na kompromisy, że można żyć po swojemu i jednocześnie zachować duchowość chrześcijańską. Niech Cię to nie zaskakuje – szatan nie jest głupcem. Nie walczy z Twoją gorliwością – on ją wykorzystuje, by oswoić Cię ze swoimi regułami. „Dobroludzizm” ma zastąpić wiarę. Ale obłudny humanizm ducha świata jest zamknięty na nadprzyrodzoność. To ułuda.

Ale czy Twoja ufność do Boga jest absolutna? Czy Twoja modlitwa jest naprawdę spotkaniem z Bogiem – czy tylko odhaczaniem duchowych obowiązków? A może to, co wydaje Ci się niewinne, zatruwa Twoją duszę? Może studia córki za granicą są dla Ciebie powodem do dumy – bo staje się Twoją wizytówką? Może wyjście do przyjaciół to okazja pokazania się w nowej sukience ”za milion dolarów”, zamiast radości ze spotkania z drugim?

Stawianie siebie w centrum życia to wynik grzechu i zdystansowania się od Boga. Jeśli czujesz, że świat luksusu, sławy, uznania wzbudza w Tobie satysfakcję, to właśnie jesteś na drodze przyjaźni z duchem tego świata, a co za tym idzie – nieprzyjaźni z Bogiem.

Pisząc to rozważanie, mogę zastanawiać się, czy zdobędzie wystarczającą ilość lajków i serduszek. Ale po co? Czy po to, by zabłysnąć w świecie wirtualnym? Czy po to, by ten post dotarł do jak największej liczby dusz i napełnił je Bożą miłością? Czasem i nasza „chęć ewangelizacji” jest tylko przykrywką dla naszej pychy, a gdy zajrzymy w głąb siebie, dostrzegamy, że szatan znów namieszał i że znów dopiero uznanie innych daje nam poczucie bycia kimś.

I właśnie dlatego – gdyby ktoś Cię zapytał – potrzebujesz Maryi. Tylko Ona jest najbliżej Ducha Świętego i najdalej ducha tego świata. Dlatego wyrzekasz się siebie i swojego pomysłu na życie. Dlatego pamiętasz o Jej świętach. Dlatego uczysz się z dnia na dzień, z roku na rok oddychać Maryją. Bo tylko wtedy Twoje myśli będą tak wypełnione Nią i Trójcą Przenajświętszą, że nie zostanie w nich najmniejsza szczelina dla złego ducha – tego, który miesza prawdę z fałszem i sprawia, że zadajesz sobie pytanie: „To kto w końcu ma rację?”. Choć sam fakt, że zadajesz to pytanie, jest akurat dobrym znakiem. Gorzej, jeśli jesteś przekonany, że już tę prawdę znasz. Tam, gdzie panuje Maryja, tam złego ducha nie ma.

/AB/grafika KJ/

+++++++

Litania do Ducha Świętego, z prośbą o światło w rozpoznaniu co w moim życiu jest z Ducha Bożego, a co z ducha tego świata / podręcznik str. 288/ lub link do modlitwy.

Modlitwa uwielbienia, dziękczynienia, prośby… Amen

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *