CZĘŚĆ 21
CZY WIESZ, ŻE …. Z życia św. Ludwika cz.21
„Każdy święty jest oryginalny, ale nie każdy oryginalny człowiek jest święty. Prędzej czy później musiało zostać postawione pytanie: czy Ludwika rzeczywiście prowadzi Duch Święty?”
Ta wyjątkowa pobożność mogła przecież być też zawierać próżność i egoizm. Kierownik duchowy Ludwika – o. Leschassier – był bardzo ostrożny, tym bardziej że były to czasy herezji kwietyzmu. Polecił Brenierowi, który wcześniej śpiewał Te Deum przyjmując Ludwika do wspólnoty, by teraz wyszukiwał w nim i niszczył wszelkie przejawy egoizmu i pychy.
To była właściwa osoba – seminarzyści uważali go za świętego!
I się zaczęło…Ludwikowi Brenier zabraniał tego, na co wcześniej otrzymał pozwolenie, skracał mu czas na modlitwę, łagodził pokuty, hamował jego pragnienia. Spowiednik, Leschassier, z kolei go ignorował, nie słuchał. Ludwik był poniżany długo i jawnie. Z byle powodu otrzymywał surowe nagany, był publicznie atakowany. I nie miał pojęcia o tej próbie. Kilka miesięcy znosił to wszystko bez skarg, jakby to były pochwały. Brenier, jako rektor seminarium, nie tylko sam traktował go w ten sposób przez sześć miesięcy, ale też pozwalał kolegom go upokarzać. Jeden wylał mu na głowę szklankę wody, twierdząc, że skoro jest tak upokorzony to i to na pewno zniesie… inny napełnił mu wodą kieszenie, jeszcze inny go publicznie spoliczkował za złe ustawienie głowy… Ludwik nie okazywał nawet najmniejszych oznak gniewu czy buntu, a miał przecież po ojcu porywczy temperament.
Jak głębokie musiało być jego zjednoczenie z Chrystusem!
/ENF na podstawie o. Milejnko Suśac, Życie Świętego Ludwika de Montfort/

