||

TRAKTAT ŚW. LUDWIKA – CZYTAĆ, ALE JAK?

Traktat św. Ludwika – czytać, ale jak?

Niektórzy biorą go w ręce i pieją z zachwytu od pierwszej strony. Dla innych to „droga przez mękę”, czasem po prostu odpuszczają, czasem kończą z poczucia obowiązku, świętując, gdy wreszcie pojawi się ta ostatnia strona! Ja – Edyta – należę do tych ostatnich, więc łatwiej mi zrozumieć niektórych z Was… 😊moje pierwsze zetknięcie z Traktatem uplasowało mnie w tej trzeciej grupie. Przeczytałam Trakat przed dniem zawierzenia, bo jestem obowiązkowa, w ostatniej chwili jednak głęboko oddychając. Uff!

Przy okazji kolejnych edycji rekolekcji odkrywałam, że nie jest taki nudny, jak myślałam, potem, że wcale nie taki trudny… jeszcze potem, że całkiem mądry, piękny, pożyteczny w codzienności, logiczny… dziś jestem w nim zakochana! I choć ciągle szukam, gdzie to było…, bo jeszcze nie cytuję potrzebnych fragmentów z pamięci, to doceniam geniusz św. Ludwika, który w jednym miejscu zebrał dorobek poszukiwań całego życia.

Ja – Angelika – , z ręką na sercu powiem, że Traktat nigdy mnie jakoś szczególnie nie przerażał. Oczywiście, miałam trudności ze zrozumieniem niektórych fragmentów — i to niemałych — zwłaszcza przy pierwszym podejściu. A jednak, gdy wracamy do niego rok po roku, za każdym razem na nowo, odkrywamy w nim jakby zupełnie inne treści. Nawet przy czwartym czytaniu Traktat potrafi zaskoczyć. I właśnie to jest w nim najpiękniejsze: wydaje ci się, że znasz go niemal na pamięć, a mimo to wciąż odsłania coś nowego albo pozwala odczytać te same słowa w zupełnie inny sposób.

Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny to nie tylko idee i myśli Montforta, to ogrom jego pracy w bibliotece, godziny poświęcone na zgłębianie tematu, który był mu bliski od początku intuicyjnie. W końcu przechadzał się z Matka Bożą😊, jak poświadczali inni! Pragnął jednak poddać tę intuicję konfrontacji z nauczaniem Kościoła, z wybitnymi, którzy żyli przed nim. Stąd tyle w Traktacie nazwisk wielkich ludzi poprzednich epok, ale też i współczesnych Ludwikowi. Niektórych autorów, na których Ludwik się powołuje, nawet nie kojarzymy, ale on ich kojarzył, analizował ich nauczanie, poddawał krytycznym rozważaniom. I powstało dzieło, które, jak sam zapowiedział, przeleżało zapomniane w skrzyni tak wiele lat! Bo to jest książka dla nas, ludzi XX i XXI wieku. I choć ciężko może się odbiera ten wzniosły barokowy język, powtórzenia, łacińskie wstawki, porównania do węży i do kozłów… to jednak warto zgłębić te treści zanim rozpoczniemy rekolekcje zawierzenia, kiedy czasu na to będzie mniej, by to czytanie było głębokie, nie w pośpiechu, pod presją czasu. Do Traktatu będziemy wracać w prawie każdy dzień rekolekcji, do konkretnych jego fragmentów, które autor tych rekolekcji uznał za najważniejsze. Będziemy do tego dzieła wracać też przy każdym odnowieniu zawierzenia, co roku, warto więc podkreślać sobie, każdego roku innym kolorem, fragmenty dla nas najważniejsze. Za każdym razem dostrzeżesz więcej, coś innego przykuje twoją uwagę, coś innego będzie motywacją do działania.

Ludwik de Montfort został ogłoszony świętym, ale to nie oznacza, że każde słowo wypowiedziane czy napisane przez niego, jest dogmatem wiary. Św. Tomasz z Akwinu nie był np. zwolennikiem Niepokalanego  Poczęcia Maryi, a jest jednym z największych świętych Kościoła. O wyniesieniu na ołtarze decydują nieco inne parametry😊.Dlatego też nie dyskutujmy o każdym słowie, sformułowaniu, porównaniu, a próbujmy wyłapać istotę z całości. Nie bawmy się „w łapanie za słówka”.

Teologia jest nauką, bo ma swój przedmiot, cel, źródła i metody – dokładnie jak każda inna nauka. Mariologia, jako część teologii, też więc jest nauką.  A nauka ma to do siebie, że się rozwija. Jak mówił Anzelm z Canterbury:Theologia est fides quaerens intelektumteologia jest wiarą poszukującą zrozumienia. Stąd po latach poszukiwań dziś patrzymy nieco inaczej na pewne kwestie, stanowczo nie możemy popełniać błędu ahistoryczności, czyli oskarżać np. teologów siedemnastowiecznych, że głosili inne treści niż np. Sobór Watykański II. To najgorszy z błędów przy ocenianiu czyjegoś nauczania. Jeszcze niedawno bez ograniczeń niektórzy mówili o Maryi jako Wszechpośredniczce Łask,  a Nota doktrynalna Mater Populi Fidelis” z listopada ub. roku ten tytuł stanowczo odradza…  Czy to oznacza, że św. Maksymilian Kolbe przestaje być świętym, a sanktuarium w Niepokalanowie należy zamknąć? No nie!

Jeśli więc coś okaże się dla kogoś niezrozumiałe, trudne… to piszcie śmiało tutaj lub w prywatnej wiadomości. Postaramy się pomóc i naprowadzić na właściwy tor. W naszej wspólnocie już jedna osoba pracuje nad przełożeniem Traktatu na język współczesnego człowieka, ale domyślacie się , jak trudne i pracochłonne jest to zadanie i w tej edycji rekolekcji jeszcze musimy sobie poradzić bez tej interpretacji.

Traktat św. Ludwika to bardzo szczególna lektura. Trzeba dać sobie trochę czasu. Nie czytać dosłownie „słowo w słowo” , to nie jest instrukcja techniczna. Pytaj więc, co św. Ludwik chce przez to powiedzieć? Pamiętaj o kontekście epoki, bowiem to dzieło powstało ponad 300 lat temu! Wtedy używano bardzo emocjonalnego języka, często stosowano kontrasty: „wszystko albo nic”, wyolbrzymienie było normalnym środkiem wyrazu duchowego. Gdy Ludwik pisze np. że „bez Maryi nic nie możemy”, nie znaczy to, że Bóg bez Maryi nie może zadziałać, tylko że jest Ona najbezpieczniejszą i najpewniejszą drogą do Jezusa. Oddziel formę od treści. Forma jest stara, ale treść bardzo aktualna, dziś chyba szczególnie. Zawsze próbuj „przetłumaczyć” sobie fragment na współczesny język: Co to znaczy dla mojego życia? Jak bym to powiedział prostymi słowami? Czytaj / słuchaj powoli. My podzieliśmy to na fragmenty i opatrzyliśmy komentarzem czy streszczeniem najważniejszych treści. Nie próbuj na siłę czytać całego Traktatu naraz. To jest droga, którą idzie się krok po kroku. Każdy fragment jest jak duchowy pokarm na jeden dzień.

Słowo „niewola” zostaw na później. To słowo może być dziś zbyt trudne i łatwo jest je źle odczytać. Św. Ludwik używa go w głębokim, duchowym sensie, który nie ma nic wspólnego z przymusem czy odebraniem ci twojej wolności. Jeszcze do niego wrócimy, podobnie jak do pytania: czym tak naprawdę jest wolność? Nie wszystko stosuj natychmiast.  Niektóre praktyki wymagają większej dojrzałości duchowej, by się nie zniechęcić.  Jeśli jesteś na początku drogi to nie przeskakuj kilku stopni naraz. Najpierw zadbaj o:

– zaufanie do Maryi,
– osobistą relację z Jej Synem Jezusem
– prostą modlitwę.

Czytaj sercem, nie tylko głową. To nie jest traktat teologiczny w stylu akademickim. To jest tekst mistyka i kaznodziei, który chce rozpalić miłość, poruszyć serce i zachęcić do oddania się Bogu poprzez Bogarodzicę.

Wkrótce napiszemy więcej o tym, dlaczego zawierzenie Jezusowi właśnie przez Maryję, choć czytasz to w Traktacie już od kilku dni lub czytałeś w przeszłości. Jak mówi ks.prof. Grzegorz Bartosik, obecnie chyba największy autorytet w tej dziedzinie, mariologia nie jest dodatkiem do teologii, jest jej syntezą, jest centralnym komponentem, ponieważ centralnymi są tajemnice zbawcze naszej wiary, z którymi Maryja jest całkowicie związana., Mariologia jest ściśle powiązana najważniejszymi traktatami teologicznymi naszej wiary: chrystologią, soteriologią, pneumatologią, eklezjologią, antropologią i eschatologią.

Maryja nie jest opcją dla tej czy innej wspólnoty katolickiej, bo cały Kościół Katolicki jest ze swej natury maryjny! Nie obawiajmy się kochać Maryi za bardzo, i tak nie prześcigniemy w tym naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Angelika i Edyta

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *