DZIEŃ 13 – 2.1 WIELKOŚĆ I SŁABOŚĆ CZŁOWIEKA

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
Witaj Gwiazdo Morza… (podręcznik str. 286) lub link.
O Stworzycielu Duchu przyjdź… (podręcznik str. 287) lub link.
W podręczniku strony: 102 – 109./(*podręcznik montfortański -„Rozważania o przygotowaniu do poświęcenia się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję według wskazówek św. Ludwika Marii Grignion de Montfort” – o. Miljenko Suśac)./
Prawda o mnie to z jednej strony wzniosła godność człowieka, z drugiej jednak głęboka słabość. Jak się w tym odnaleźć?
Świadome przyjęcie Tajemnicy Odkupienia, z miłością, a jednocześnie prawdy o sobie, to wiedza niezbędna, by pójść dalej. Jestem, Boże, Twoim obrazem, wyprowadziłeś mnie z niewoli grzechu. Jestem zdolna po poznania i pokochania mojego Stwórcy. Moje serce będzie biec i szukać, aż nie odpocznie w Tobie!
Czyż może być inna odpowiedź na tak wspaniałego Boga, jak miłość i wdzięczność? Tymczasem my tak często uciekamy od tej Mądrości, zasłaniamy uszy, by Jej nie słyszeć, obrażamy, zamiast uwielbiać. Możemy, bo Bóg obdarzył nas wolnością, sami określamy drogę, którą podążamy, dokonując wolnych wyborów. Często służę stworzeniu, a nie Stworzycielowi. I w zasadzie całe moje życie to walka. Walka o to, by prawdziwie być Nowym Stworzeniem, jak Maryja. W swoim sumieniu odnajduję prawo moralne, które zachęca mnie do poszukiwania dobra i prawdy. Poprzez chrzest staję się świątynią Ducha Świętego i, jak każdy z nas, otrzymuję dostatecznie łask, by o siebie zawalczyć!
Najpierw trzeba jednak dobrze poznać swoją naturę, godność, ale i nieudolność czy słabość.
„Popełnione grzechy uczynkowe, śmiertelne czy powszednie, choć już odpuszczone, powiększyły naszą pożądliwość, słabość, chwiejność i nasze skażenie, pozostawiając w duszy złe naleciałości.” Mogę udawać, że tego nie widzę i rozpływać sie w samouwielbieniu, a mogę to zacząć uwzględniać, świadomie nad tym pracować.
Z jednej strony widzę w sobie to wszystko o czym Ludwik pisze we fragmencie 79 Traktatu, że z natury pyszniejsi jesteśmy niż pawie, więcej przywiązani do ziemi niż ropuchy, niegodziwsi niż kozły, bardziej zazdrośni niż węże, popędliwsi niż tygrysy, leniwsi niż żółwie, słabsi niż trzcina, bardziej zmienni niż chorągiewki na dachu, z drugiej strony też wiem, że jestem „oczkiem w głowie” mojego kochającego Ojca! Ludwik wymienia przymioty naszej natury. Jak się sobie dobrze przyjrzysz to wiele z tego zapewne dostrzeżesz u siebie…
Dla wielu uczestników rekolekcji to najtrudniejszy moment, ale zamiast odpuszczać wówczas, warto się zmierzyć z tym, co Montfort miał na myśli. Sami z siebie – jak pisze Ludwik – mamy tylko nicość i grzech – czy więc nie trzeba nam zaprzeć się samych siebie? Kto chce pójść za mną niech zaprze się samego siebie… to już nie św. Ludwik, a sam Jezus.
Jak to czytać? Na pewno nie w oderwaniu od epoki, w której żył św. Ludwik, w której nieustanne umartwienia były codziennością dla osób zdążających ku świętości. Dziś już w zakonach się nie biczują, nie noszą włosienic, rozumienie tych aspektów jest nieco inne. Św. Ludwik żył w czasach, gdy sacrum było czymś niepojętym i niedoścignionym… czego dziś często tak bardzo nam brakuje, gdy nabożeństwa czasem zamieniają się w jarmarki czy przedstawienia. W czasach św. Ludwika najwłaściwszą pozycją do rozmowy z Bogiem było upadnięcie na kolana! Dziś funkcjonujemy inaczej, stąd oburza nas to, co nie oburzało współczesnych Ludwikowi.
W XVII wieku w ludzkiej naturze widziano powszechnie siedlisko zła. Ogromny wpływ na takie postrzeganie miało rozprzestrzenianie się wówczas herezji jansenizmu, która w człowieku podkreślała jego zepsucie. Biblii też nie należy czytać z pominięciem kontektu kulturowo – historycznego, bo wynikają z tego poważne problemy. A my chcielibyśmy „łapać” Ludwika za słówka:). On był dzieckiem swojej epoki. Nasze czasy mocno dowartościowały ludzkie ciało, co nie zmienia faktu, że to dobro w nas – którego jest sporo – jest przecież dziełem Boga, a nie naszym! Ileż możesz sam z siebie!? Nie jesteś przywiązany do tego co ziemskie? Nigdy nie zdarzyło ci się być niegodziwym wobec kogoś? Nigdy nie zawaliłeś czegoś z lenistwa? A pycha? U pawia to na zewnątrz, a u ciebie? Czy więc naprawdę św. Ludwik tak strasznie wyolbrzymiał?
Dziś te akcenty są nieco inaczej rozłożone. Podkreślana jest godność człowieka, to jak pięknie został stworzony, że jest obrazem Boga itp. bo tak jest! Niestety, wielu idzie w drugą skrajność… słyszymy często tylko o miłosierdziu Bożym, wybaczaniu, miłości, która niczego nie oczekuje… co nie jest kłamstwem, ale problem się zaczyna jednak, gdy takie hasła nie stają się zachętą do nawrócenia, a odbierane są jako „róbta, co chceta”, Bóg i tak ci wybaczy! Jako zwolnienie z obowiązku pracy nad sobą, jako oglądanie siebie jedynie przez „różowe okulary”.
Złoty środek to wiara w ogrom Bożego wybaczenia i śmiałe sięganie po nie, ale też świadomość, że trzeba o nie poprosić, wzbudzić w sobie żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy, zadośćuczynić za popełnione zło, małymi krokami, ale wychodzić z uwikłania w grzech… Żeby jednak przyjąć taką postawę to trzeba to zło w sobie najpierw zobaczyć! A potem nie zanurzać się w rozpaczy, a przyjąć Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela, ku czemu zmierzamy w ostatnim tygodniu naszych rekolekcji. Nie ma takiego grzechu, takiej wady, z którą nie mógłbyś przyjść do miłującego cię Boga!
Jak uczynić moje serce godnym Jezusa?
Drzewem Życia, które daje nam ten owoc – czyli Jezusa – jest Maryja. Zaproś Ją, zrób miejsce, uwalniając się od wszystkiego, niczego dla siebie nie zachowując, Ona dokończy te generalne porządki w Twoim sercu, sama odda ci się w sposób niepojęty i to w Niej, w twoim sercu, zamieszka Mądrość Przedwieczna – Jezus Chrystus, nie bacząc, że naokoło jeszcze nie do końca wysprzątane… Ona powoli poukłada Twoje życie, jeśli oddasz Jej kierownicę, jeśli będzie mogła zarządzać, a nie tylko przyjdzie na chwilę w gościnę do ciebe… Duch Święty i Maryja pokażą ci, gdzie jest bałagan, jeśli tylko tego zechcesz. Nie po to, by cię pognębić, ale byś mógł tam z ich pomocą posprzatać.
+++++++++
Czy jestem świadomy swojej wielkiej godności dziecka Bożego?
Czy jestem gotowy uznać swoją nędzę? Przyjąć, że sam z siebie niewiele potrafię, niewiele mogę…?
Spraw, Panie, abym przejrzał!
Litania do Ducha Św. – link do modlitwy (podręcznik str. 288).
Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny – link do modlitwy (podręcznik str. 291).
/ENF//grafika JK/
